English Русский Polski Lithuanian

Avia pełna perspektyw

Gediminas Žiemelis, prezes Avia Solutions Group, opowiada o inwestycjach spółki oraz projektach nad którymi pracuje – Locatory oraz AviationCV. Zapowiada rozwój zarówno na rynkach wschodzących jak i w zachodniej Europie.

Pozyskaliście z polskiej giełdy ponad 76 mln zł z zamiarem rozwinięcia działalności Baltic Ground Services na Polskę oraz rozszerzenia bazy serwisowej FL Technics. Jak przebiega proces inwestycyjny?

Istnieje kilka kierunków, w których planujemy lub już rozwijamy naszą działalność. Baltic Ground Services realizuje część tego rozwoju i nie tylko w Polsce, ale również w innych krajach. Kolejna część przypada na konserwację i utrzymanie (maintanance – red.) – większość środków trafi na zakup części zamiennych, silników oraz zwiększenie możliwości usługowych – albo na budowę hangaru albo na przejęcie firmy. Jesteśmy półtora miesiąca po IPO, Baltic Ground Services operuje już na warszawskim lotnisku, podpisaliśmy kontrakty z trzema klientami. Kilka tygodni temu podpisaliśmy umowę z WizzAir, który będzie całkiem sporym klientem. Negocjujemy z kolejnymi. Inwestorzy przed IPO pytali czy nie czujemy się ograniczeni przez monopole. Jednak w tej chwili procesy demonopolizacyjne trwają nie tylko w Polsce, ale również we Włoszech, w Hiszpanii czy na Węgrzech. Rynek otwiera się w wielu miejscach w Europie, dzięki dyrektywie UE, która stworzyła tę branżę i jest to całkiem świeży biznes.

Rozpoczęliśmy działalność w Warszawie i jesteśmy gotowi do rozpoczęcia tankowania samolotów w Krakowie. Mamy także kontrakt na lotnisku w Katowicach. W niektórych przypadkach nasza ekspansja jest nawet szybsza. Nie czekając na IPO zaczęliśmy inwestować. Mogliśmy to robić dzięki temu, że firma przynosi zyski, a polityka nie wypłacania dywidendy pozwala je szybko reinwestować. Stąd przez styczeń i luty kupowaliśmy już wyposażenie konieczne do ekspansji na rynek polski, a w ciągu kilku tygodni po IPO znaleźliśmy się na lotniskach. Druga część tego biznesu to handel częściami zamiennymi. W marcu zrealizujemy uzgodniony już zakup części m.in. do Airbusa i Boeinga 737. Podpisaliśmy ostatnio kontrakt na zakup trzech samolotów, co pozwoliło nam rozszerzyć działalność oraz zakres usług. Staraliśmy się o licencję dla FL Technics i ją uzyskaliśmy. Pozostałe firmy także się rozwijają i przedstawiły plan dla inwestorów. FL Technics Jets uzyskało licencję na konserwację i utrzymanie samolotów biznesowych. FL Technics ma plany ekspansji, a dwa tygodnie temu podpisała 3-letni kontrakt z firmą ukraińską Ukraine International Airline ws. konserwacji i utrzymania  samolotów naszych klientów i dostarczania części zamiennych. Zwiększamy w ten sposób w krótkim okresie zdolność do świadczenia usług, nie zapominając o rozwoju w długim okresie. Ciągle się zastanawiamy czy zbudować hangar, kupić istniejący czy zrobić coś innego. Jeszcze nic nie podpisaliśmy, ale wszystko jest w opracowaniu. IPO się zakończyło, procesy inwestycyjne są rozpoczęte, niektóre wystartowały nawet przed czasem, i jesteśmy w trakcie rozwijania wszystkich linii biznesowych.

Założyliście nową spółkę – AviationCV, dostrzegając braki kadrowe wśród pilotów w liniach lotniczych. Czym będzie się ona zajmować i jakich wyników się spodziewacie?

Mówimy o sobie, że jesteśmy pionowo zintegrowaną firmą dostarczającą usług lotniczych. Mamy 4 główne linie biznesowe – obsługa naziemna, konserwacja i utrzymanie, szkolenia i czartery. Ale dostrzegamy wiele szans w naszym otoczeniu. Weźmy na przykład spółkę FL Technics Jets – zajmuje się konserwacją i utrzymaniem samolotów biznesowych np. Hawker 700/850. Używając tej samej infrastruktury, co dla samolotów komercyjnych stworzyliśmy nową spółkę, pozyskaliśmy licencję i nie potrzebujemy dodatkowych hangarów – korzystamy z wolnego miejsca w istniejących hangarach, a proponujemy nowy produkt.

Locatory.com – to jest produkt, który wystartuje w końcu czerwca. Planujemy zorganizować handel częściami zamiennymi w skali światowej, korzystając ze swoich doświadczeń. Prowadząc handel częściami zamiennych na własne potrzeby, a także znając rynek można było stworzyć dobry produkt. To samo dotyczy AviationCV. Nazwaliśmy go AviationCV.com, ponieważ chcemy stworzyć serwis w sieci dla rekruterów, pilotów i firm lotniczych, jako narzędzie wspierające. Głównym zadaniem tej firmy będzie jednak leasing pilotów. Zgodnie z tym co podają producenci samolotów, do 2029 roku całkowity popyt na usługi pilotów wyniesie 429 tys. na całym świecie, podczas gdy dziś wynosi on 220 tys. Tak więc ulegnie on podwojeniu. Bierze się to z rosnących zamówień na samoloty, a one wymagają pilotów.

Obserwujemy ten problem dziś na rynkach wschodzących w Indiach, na Bliskim Wschodzie, w Rosji a nawet w Brazylii – tam powstaje ogromny popyt na samoloty, a kiedy już zostaną one dostarczone, to okazuje się, że muszą czekać na pilotów. Jednocześnie na tych rynkach brakuje ośrodków szkoleń dla pilotów – nie ma ani symulatorów ani szkół. W rezultacie mamy do czynienia z ogromnym popytem na pilotów. A my dysponujemy ośrodkami szkoleniowymi, siecią symulatorów, mamy 15 licencji na szkolenie pilotów do różnych rodzajów samolotów. I ściągamy z rynku pilotów, którzy stracili swoje licencje z wielu powodów: bankructwa firmy, zmian we flocie,  braku środku na przekwalifikowanie. Zatem podczas gdy brakuje na rynku pilotów istnieje spora grupa zdolnych pilotów, którzy nie mają licencji. Dlatego planujemy zebrać tych pilotów, przeszkolić a następnie wypożyczyć firmom, które ich potrzebują.

Mamy plan aby zatrudniać 400 własnych pilotów, których będziemy wypożyczać. Największa firma w Europie zatrudnia ich 900. W sumie takich firm jest 22. My odróżniamy się od konkurencji tym, że działamy w taniej części Europy, pozyskujemy mnóstwo pilotów, którzy stracili pracę m.in. ze względu na cięcia zatrudnienia. Podobnie jest zresztą w Polsce – jeśli się przyjrzeć LOT-owi to zatrudnia on więcej pilotów niż wynosi średnia i prawdopodobne jest, że będzie musiał w przyszłości zredukować zatrudnienie. Sytuacja jest analogiczna na Słowacji, gdzie po bankructwach jest wielu pilotów, którzy jeśli nie latają wkrótce stracą licencje. Dlatego staramy się ich zebrać, wyszkolić na posiadanej przez nas infrastrukturze i wynająć tam gdzie są potrzebni. A firmom podoba się taka opcja, bo mogą elastycznie wynajmować pilotów na przykład na letni szczyt lotów na 6 – 8 miesięcy i nie martwić się tym, że podpiszą długi kontrakt, którego nie będą mogli rozwiązać przed czasem, co wpływa na ich efektywność.

Pracujecie ciągle nad Locatory. Co się kryje pod tą nazwą?

Locatory to będzie platforma e-commerce dla firm handlujących częściami zapasowymi na całym świecie. To będzie jak giełda łącząca sprzedających z kupującymi. Istniejące platformy, na których handluje się częściami, nie nadążają za zmianami w lotnictwie. Nowe samoloty są sprzedawane na rynki wschodzące, a platformy działają tylko w języku angielskim, nie dostosowując się do lokalnych wyszukiwarek i warunków językowych. Jeżeli jesteśmy rosyjską firmą to nie będziemy szukać w angielskim google, tylko w ramblerze lub yandeksie w języku rosyjskim.

Nasza platforma  będzie obsługiwać 20 języków, w tym chiński. Będzie przystosowana do lokalnych wyszukiwarek. Będzie także zintegrowana z lokalnym profesjonalnymi portalami społecznościowymi takimi jak linkedin i ponad 100 innymi. Mamy sprawnych dział IT, który porusza się po rynkach części zamiennych i rozumie ten biznes. W tym samym czasie sami korzystamy z tych platform jako klient i zauważamy braki funkcjonalne. Obserwujemy, że nasi partnerzy z rynków wschodzących nie korzystają z nich z powodu bariery językowej niedopasowania cen za subskrypcje do możliwości finansowych firm. Decyzję o stworzeniu tej platformy podjęliśmy rok temu i myślę, że ten projekt to będzie spory sukces, dlatego, że istniejące platformy nie są obecne na wszystkich rynkach. Klienci będą mogli stworzyć swoją stronę przy pomocy naszych narzędzi a także analizować zmiany popytu na części. Dzięki naszemu rozwiązaniu będzie można łatwo znaleźć części i dostać je w ciągu 5-6 godzin.

Dysponujecie sporą kwotą pieniędzy zarówno z IPO jak i z zachowanych zysków. Czy myślicie o przejęciach? Interesują was firmy o podobnym profilu działalności czy raczej takie, które wnosiłyby coś nowego do waszej grupy?

Nie chcemy zostać zarządzającymi aktywami. Nie chcemy kupować nieruchomości. Nie ma o tym absolutnie mowy. Z drugiej strony staramy się nie być za bardzo zadłużeni. Chcemy stabilnego wzrostu i dlatego reinwestujemy wszystkie zyski. Kiedy rozmawiamy o akwizycjach i potencjalnych celach to zawsze się zastanawiamy jaka jest dodatkowa wartość jaką my możemy wnieść w tę inwestycję. Jeżeli spojrzymy na podmioty z Zachodu np. z Hiszpanii lub Włoch to znajdziemy tam takie firmy, które pracują z bardzo drogą siłą roboczą. Gdybyśmy przejęli taką firmę to moglibyśmy bardzo szybko zredukować jej koszty, korzystając z naszych pracowników w Polsce i na Litwie, a także wprowadzić nasze metody kontroli jakości, co już jest droższą procedurą. Jeżeli jednak spojrzymy na podmioty ze Wschodu np. z Rosji to niektóre z nich są źle zarządzane ze względu na brak umiejętności i wiedzy, dodatkowo brakuje im systemu kontroli jakości. Zatem wprowadzilibyśmy tam nasze systemy zarządzania.

Podam przykład. FL Technics ma pełne hangary na cały 2011 rok i do końca 2012 roku. Ale przychodzą do nas klienci, informując, że oni zwiększają flotę i jeżeli ich nie obsłużymy to pójdą do konkurencji. Hangaru nie da się zbudować w ciągu 12 miesięcy – zajmuje to półtora roku. Dlatego znajdujemy ośrodek konserwacji i utrzymania w Kijowie i podpisujemy z nimi 3-letni kontrakt. Ale powstaje pytanie dlaczego firmy lotnicze nie pójdą bezpośrednio do nich? Bo tamci nie wykonują dostaw na czas, nie mają rozbudowanego łańcucha dostaw i odstają jakościowo. Dlatego podpisujemy z nimi kontrakt, dostarczamy im sami części, wprowadzamy kontrolę jakości itd. I wtedy klient mówi – Ok, jeżeli wy tym będziecie zarządzać, to wam ufamy. To jest przykład tego jak tworzymy wartość dodaną wraz z naszymi produktami wysokiej jakości. Jestem przekonany, że w przyszłości będziemy używać tych dwóch modeli ekspansji dla firm z Zachodu oraz ze Wschodu.

Jakie są główne kierunki rozwoju dla Avia Solutions Group?

Dla różnych zakresów działalności mamy różne strategie. Jeżeli mówimy o obsłudze naziemnej, to na pewno rozwój pójdzie w kierunku europejskim ze względu na słabą konkurencję. Używamy Small Planet Airlines (spółka zajmująca się czarterami z grupy ASG – red.) jako narzędzia do ekspansji. Świadczy ona usługi np. we Włoszech, więc łatwiej ubiegać się o licencje. Jeżeli mowa o szkoleniach w Baltic Aviation Academy, to jej rozwój będzie kierowany na obszary, gdzie będzie dostarczana duża liczba nowych samolotów, czyli na rynki wschodzące do Rosji, Indii i Chin. Konserwacja i utrzymanie oraz handel częściami zamiennymi jest biznesem ogólnoświatowym, konserwacja podstawowa i konserwacja silników będzie rozwijana na rynki wschodzące, obsługę naziemną będziemy rozwijać tam gdzie nie ma właściwej infrastruktury, czyli porty lotnicze drugiego rzędu w takich krajach jak: Rosja, Kazachstan, Tadżykistan, Ukraina. Zamierzamy tę działalność rozwijać także w krajach o wysokich kosztach siły roboczej jak Hiszpania czy Włochy.

A jak Pan ocenia perspektywy rozwoju całego sektora?

Wystarczy porównać rynki rozwinięte z rynkami wschodzącymi. Europa ma 2,8 pasażera na mieszkańca rocznie, Rosja 0,4, a Indie 0,04. Każdy region będzie rósł w swoim tempie. Polityczna stabilność w krajach, które są dużymi konsumentami, kreuje wzrost gospodarczy. A ten przyśpiesza wzrost liczby pasażerów. Przykładem może być Brazylia, gdzie stabilność generuje wzrost gospodarczy, który wpływa na rozwój transportu lotniczego. Przeciwna sytuacja jest w Argentynie, gdzie brakuje stabilności, kryzys występuje za kryzysem, sektor lotniczy nie rośnie, mało się kupuje nowych samolotów. Stabilność w Brazylii, Rosji i Indiach powoduje, że te kraje kupują mnóstwo nowych samolotów, ponieważ ilość przewozów lotniczych jest znacznie poniżej wskaźnika dla krajów rozwiniętych.